Powstanie Warszawskie Heroiczny czyn, czy polityczna głupota?
Powstanie Warszawskie Heroiczny czyn, czy polityczna głupota?
Część II
Ireneusz Neutralny
Słuchając tak skrajnych opinii nie można nie zadać
pytania:
Czy powstanie było heroicznym czynem, czy
polityczną głupotą?
Czy wysłanie tysięcy młodych ludzi, słabo
uzbrojonych, nie dość wyszkolonych w sytuacji, kiedy Warszawa miała
swój garnizon, a do tego przez miasto przechodziły wojska z frontu?
Niemcy spodziewali się wybuchu powstania, więc
odpadał element zaskoczenia?
Pan Paweł Za:
„Najlepsza młodzież omywała swoją krwią
bruki tego miasta! Tak się miłuje! Nie ma miłości bez ofiary!
Przez taką miłość zyskuje się prawo do ojczyzny. Dlatego
młodzież gotowa była na wszystko. Zdolna była walczyć o wolność
i zarazem wzbraniać się przed nienawiścią. – Nie jest bajką
opowiadanie o dwóch małych chłopcach, którzy w czasie powstania
wzięli do niewoli żołnierza niemieckiego. Rozbroili go i
prowadzili z triumfem. Gdy jednak zapalili papierosa, mieli
wątpliwość, czy dobrze robią, bo może Niemiec też by zapalił –
ale to wróg! Postanowili więc, że dadzą mu tak, aby tego nie
widzieli. Podali mu papierosa za plecami, aby i on sobie zapalił”
kardynał Stefan Wyszyński
„Na osiem wieków przed Powstaniem – u
zarania dziejów Polski padły pamiętne słowa Bolesława
Krzywoustego: »wolę królestwo stracić niż oddać je w niewolę«.
Można przegrać bitwę, a nawet wojnę, lecz ocalić naród. I tak
się stało”
Jan Nowak-Jeziorański
„Nigdy nie pozwolę powiedzieć, że to było
niesłuszne. Zawsze tłumaczę młodzieży, że to było konieczne z
wielu powodów. Po pierwsze, byliśmy i tak skazani na wywózkę na
Syberię, jak się stało z akowcami w Wilnie. Po drugie, byliśmy
tak bardzo zmobilizowani, że nie mogło nie wybuchnąć, a gdyby
wybuchło niekontrolowane, mogłoby być dużo gorzej. A po trzecie,
jednak zatrzymaliśmy tę nawałnicę. A po czwarte w końcu
Powstanie miało taką nośność, że, mimo że byliśmy już co
prawda sprzedani, ale mimo wszystko jakieś rozmowy w sprawie Polski
dawały tę rękojmię, ten argument, że my jesteśmy narodem, z
którym się trzeba liczyć. Dlatego uważam, że
Powstanie musiało wybuchnąć, niezależnie od
tragedii, którą się zakończyło”
Hanna Szczepanowska, ps. Heban
„Powstanie było konieczne, była w nas chęć
wolności. Myśmy dużo zrobili dla całej Europy, że ten zryw
zorganizowaliśmy. On był prawie niemożliwy. Gdyby Powstania nie
było, Rosjanie doszliby dalej, głębiej w Europę. Zatrzymaliśmy
ich walką o Warszawę. To było decydującym momentem. Inaczej oni
poszliby dalej na Zachód i wylądowaliby w Berlinie, który był
zawsze lewicujący. A potem Rosjanie mieli plan iść z Niemiec do
Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii...”
Janusz Brochwicz-Lewiński, ps. Gryf, uczestnik
powstania warszawskiego
„Powstanie dało nam wolność i
zjednoczenie. Ludzie czynili sobie nawzajem dobro, różni ludzie…
Dorośli i zupełnie starzy obdarzali młodych ciepłem, dzielili się
z nami coraz uboższym mieniem. Stanowiliśmy wszyscy jedną wielką
wspólnotę”
Teresa Sułowska-Bojarska, ps. Dzidzia-Klamerka,
łączniczka AK
„Powstanie Warszawskie było niesamowitym
sukcesem wojskowym. Ja wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale nikt,
zaczynając od gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego, nie miał
złudzeń, że Armia Krajowa będzie w stanie odnieść zwycięstwo
nad Niemcami i Armią Czerwoną. Na froncie niemiecko-sowieckim były
wtedy miliony żołnierzy i w Powstaniu Armia Krajowa miała
przetrwać do tygodnia. Gen. Komorowski 31 lipca 1944 roku powiedział
żonie, która ukrywała się gdzieś w Warszawie, że za tydzień
będzie w sowieckim więzieniu, ale ich akcja będzie uzasadniona”
Norman Davies.
Pan Piotr Przeciw:
„Na marne poszła krew i tyle młodych
istnień, żołnierzy o sercach rozpalonych gniewem i rozkazem, a
rozstających się z życiem w wierze, że śmiercią swą utwierdzą
grunt pod Wolność i Wielkość swej Ojczyzny, pod lepszy i
sprawiedliwszy świat. A tymczasem na gruzach starego świata powstał
nowy, znacznie gorszy, skażony anglosaskim cynizmem, zakłamaniem i
podłością! Na marne poszło wszystko. I krew i łzy, i tyle
śmierci, i wiary, i tyle męki. I dlatego wydaje mi się, że bez
porównania więcej zła wyrządzili na świecie anglosascy mężowie
stanu niż Hitler i Stalin razem wzięci. Tamci zabijali tylko ciała
– ci zabili dusze milionów ludzi…”
Zbigniew Blichewicz „Szczerba”
„Powstanie jest karygodną zbrodnią, za
którą ponoszą odpowiedzialność pewne polskie ośrodki. Tak te
wypadki ocenia polskie społeczeństwo, tak wyglądają one w
rzeczywistości. Winni muszą ponieść odpowiedzialność. To moje
słowa z listopada 1944 r. Dziś pewnie tak bym tego nie sformułował.
Nie w sensie oceny politycznej, bo ta raczej się pogłębiła, ale w
sferze języka. Ten mit miał duże znaczenie dla odzyskania
niepodległości, choć nie tak wielkie, jak na cenę, jaką przyszło
za niego zapłacić. Ale cóż, jeżeli ktoś coś kupi, a później
okaże się, że bardzo przepłacił, to nie znaczy, że tę rzecz
wyrzuci”
Wiesław Chrzanowski
Na tym chciałbym zakończyć wymianę zdań. Mógłbym
tak jeszcze pewnie przytoczyć z dziesięć stron za i przeciw ale
nie ma to sensu, gdyż już z powyższych opisów widać jak skrajnie
różnie Polacy podchodzą do powstania. Patrząc na te opinie,
bardzo trudno jest wyrobić sobie zdanie, gdyż zarówno jedni, jak i
drudzy mają wiele racji.
Na koniec pozwolę sobie na osobistą dygresję.
Teraz kiedy wiemy już, jak skończył się ten heroiczny bój,
możemy dokonać oceny, mając pełny obraz tamtych dni, zarówno
militarny, jak i polityczny.
Moim zdaniem można oceniać powstanie warszawskie
zarówno rozumem, jak i sercem.
Rozum:
Dla każdego, kto zna dość dobrze zarówno tło
polityczne, jak i podejście dowództwa AK do samej idei wzniecenia
powstania wydaje się oczywiste, że była to próba postawienia
Stalina przed faktem dokonanym. AK miała wyzwolić Warszawę,
przejąć władzę „przywitać” Armię Czerwoną jako
przedstawiciele Rządu Londyńskiego, nieuznawanego przez Stalina. To
w zasadzie absurdalne podejście, niemające politycznie żadnego
sensu w 1944 roku (rząd radziecki wykorzystując sprawę Katynia i
polską notę w tej sprawie oskarżył polityków w Londynie o
wspieranie „hitlerowskich kłamstw” i działanie na szkodę ZSRR,
następnie, 25 kwietnia 1943 roku zerwał stosunki z rządem
londyńskim. Dla Stalina była to idealna okazja do pokazania światu
własnej propozycji rządu polskiego „Tymczasowego Rządu Jedności
Narodowej”, który był mu całkowicie podporządkowany).
Drugą kwestią, którą pokazuje rozum, było słabe
uzbrojenie powstańców. Wielu ruszało do walki bez broni, mając
nadzieję zdobyć ją na Niemcach. Militarnie była to wręcz
katastrofa. Nie udało się nawet zaskoczyć Niemców, którzy
podejrzewali, że Polacy wzniecą powstanie.
Serce:
Kiedy tak siedzimy w wygodnym fotelu przed
komputerem, popijając kawę, łatwo nam wydawać wyroki. Jednak to
jest podejście subiektywne. Nie byliśmy tam, nie cierpieliśmy
przez 6 lat okupacji, nie widzieliśmy łapanek, wiezień, obozów
itd. Nie kładliśmy się spać, nie wiedząc, czy w nocy nie
przyjedzie po nas Gestapo. Nie wychodziliśmy rano do pracy, nie
wiedząc, czy wrócimy. Mieszkańcy Warszawy żyli tak od września
1939 roku do lipca 1944 rok, czyli przez 57 miesięcy, ponad 1700 dni
w ciągłym śmiertelnym strachu, którego my nie jesteśmy nawet
sobie wyobrazić. I nagle ci ludzie mogą tych znienawidzonych
Niemców bić, pomścić swoich krewnych, przyjaciół czy znajomych
zabitych przez te wszystkie lata. To było tak wielkie uczucie
radości, wolności i coś, na co ludzie czekali, choć wielu nie
doczekało. Rozkaz rozpoczęcia powstania był sygnałem do
sprawiedliwej zemsty i to także musimy brać pod uwagę.
Reasumując, nie wydaje mi się, żebyśmy mogli
sprawiedliwie i bez cienia wątpliwości odpowiedzieć na pytanie,
czy powstanie było heroicznym czynem, czy polityczną głupotą.
Ocenę pozostawiam czytelnikom.
Mówią o nas Polakach, że mamy duszę romantyków,
że bliżej nam do heroicznych czynów, powstań niż zwykłej
organicznej pracy. Bardzo dobrze oddaje to stare polskie powiedzenie:
"Bo Polak z tego słynie, że jak
wojna to na wszystkich frontach, a jak pokój to w oficynie" (tu
wyjaśnienie – termin oficyna oznaczał odrebny budynek,
spełniający zadania dla budynku głównego: stróżówka,
warsztaty, magazyny, oznacza również budynek albo boczną lub tylną
część domu lub innego budynku, znajdującą się w tylnej części
działki budowlanej, bez dostępu bezpośrednio z ulicy"
Bardzo dobrym przykładem takiego myślenia był
cytat " gen. Leopolda Okulickiego:
"Musimy stoczyć wielką bitwę w
Warszawie, i to niezależnie od ceny. Niech się walą mury, niech
płynie krew. Tylko nasza walka, nasza śmierć, nasza ofiara może
zmienić stanowisko wielkich mocarstw".
Takie słowa wypowiedziane przez generała, człowieka
który był przez pewien okres w Londynie i znał sytuację
polityczną (Teheran i oddanie Polski w ręce Stalina), było
Himalajami politycznej głupoty, ponieważ w 1944 roku losu Polski
już nic nie mogło zmienić i Okulicki powinien sobie z tego zdawać
sprawę.
Na koniec bardzo tragiczny wiersz, który wydał mi
się krzykiem rozpaczy Warszawy.
Ci co wydali pierwszy rozkaz do walki
niech policzą teraz nasze trupy.
Niech pójdą przez ulice
których nie ma
przez miasto
którego nie ma
niech liczą aż do śmierci
nasze trupy
Anna Świrszczyńska
Zapraszam do przeczytania
części III – Co by się stało, gdyby Polacy zwyciężyli?
Zdjęcie: Domena Publiczna
|
|
Komentarze
Prześlij komentarz